sobota, 12 lutego 2011

Gwatemala - zdjęcia za pieniądze

Przypadek 1.
- Przepraszam, czy mogę zrobić panu zdjęcie?
- Oczywiście, dos quetzales (2 quetzales gwatemalskich to ok 1/4 dolara)

Tak wyglądał jeden z pierwszych moich dialogów fotograficznych w Gwatemali. Starszy pan, ubrany elegancko w strój, jaki można tu spotkać dość często wśród starszyzny, siedział sobie na schodkach chyba swojego domu i prawdopodobnie tak dorabiał do emerytury :)
Trzeba dodać, że niezbyt ładnie pozował. Wygląda ponadto, jakby słabo widział, ale quetzales liczył sprawnie.



Przypadek 2.
Tym razem nie ja zacząłem rozmowę. Dość młody człowiek po prostu żebrał pieniądze. Postanowiłem mu dać, ale musiał za to przez chwilę stanąć spokojnie do zdjęcia. Wyglądał mimo wszystko na nieco bardziej zadowolonego z życia, jakie wiedzie, niż dystyngowany jegomość z przypadku pierwszego.



Przypadek 3.
Tego gościa sfotografowałem z nieco dalszej odległości w dość ruchliwym miejscu miasteczka San Marco. Mimo szybkiej przymiarki i tylko jednego strzału, zdołał się zorientować i, podobnie jak w przypadku pierwszym, od razu zażądał opłaty. Na początku było to 1Q, ale szybko postanowił zarobić więcej i kazał zapłacić sobie 2Q. Ponieważ nie byłem na to przygotowany, zacząłem szukać drobnych. Wyciągnąłem 5Q, na co jegomość stwierdził, że może być. Oczywiście reszty na pewno bym się nie doczekał. Ostatecznie pożyczyłem od znajomej 1Q, w kieszeni doszukałem się jeszcze 0,5Q i tyleż zapłaciłem. Że tak powiem "za karę" zrobiłem mu jeszcze portret z bliska. Człowiek mnie nieco poganiał, bo śpieszył się na autobus. Z lekko zniesmaczoną miną wziął owe 1,5Q i poszedł w swoją stronę :)
Sądzę, że gdybym probował uciekać bez zapłaty, gotów był mnie dogonić i zlać kijem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz